Nastał kolejny dzień w Holmes Chapel, ślimaczym tępem wygramoliłam się z wygodnego łóżka, założyłam kapcie i udałam się do szafy. A tam codzienne pytanie ... ,,Co ja mam na siebie włożyć?", ostatecznie postawiłam na beżowe rurki, białą bluzkę na ramiączka i szary sweterek kardigan. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Kiedy wykonałam wszystkie czynności, zeszłam na dół do kuchni, oczywiście Rose jeszcze śpi, więc robienie śniadania przypadło nikomu innemu jak mi. Dłuższy czas zastanawiłam co upichcić, zdecydowałam się na tosty. Po 20 minutach na stole stał cały zestaw: sok pomarańczowy, dżem, tosty, kawa.
- Aaaa! - usłyszałam za sobą znany mi głos, właśnie wstała śpiąca królewna, która ziewa mi nad uchem. - Cześć siostra, a co tu.. oo kocham Cię za to śniadanko - uśmiechnęła się.
- Hej, hej to nic takiego - machnęłam ręką. Blondynka już mi nie odpowiedziała, bo jej buzia była zajęta spożywaniem posiłku.
- Co ty na to żebyśmy poszły dziś na zakupy, spacer czy coś takiego? - spytała mnie Ro.
- Wiesz w sumie to dobry pomysł - uniosłam kącik ust. - Nadal nie mogę uwierzyć, że tu jesteśmy i, że mama opłaciła czynsz.
- Tak, to prawda, po wczorajszej rozmowie wynikło, że bardzo tego chciała - wzruszyła ramionami. Na to jedynie przytaknęłam.
Kiedy Rose poszła się ogarnąć, ja pozmywałam naczynia, usiadłam przed telewizorem i przełączyłam na stacje muzyczną... i jak się okazało źle zrobiłam.
Siedziałam jak wryta patrząc się na ekran, wszystko znowu wróciło, przed moimi oczami byli oni w wywiadzie, który przebiegał mniej więcej nastęująco:
Reporterka: No chłopaki, właśnie zakończyła się wasza traca koncertowa, jakie macie palny na najbliższy czas?
Liam: Teraz mamy miesiąc wakacji, potem trasa po Europie. Chcemy ten czas wykorzystać na spotkania z przyjaciółmi i rodziną.
Reporterka: Macie zamiar pewnie powyjeżdżać do swoich rodzinnych miast?
Zayn: Tak dokładnie, mamy też w planach zagranie koncertów w mniejszych miasteczkach, coś w stylu piknika.
Reporterka: W takim razie, życzę wam udanych wakacji, dziękuje bardzo za dzisiejszy wywiad.
Harry: Również dziękujemy.
Kolejny raz rozkleiłam się, z jednej strony nadal ich kochałam, a z drugiej nienawidziłam z całego serca za to co mi zrobili.
- Emily, co jest? - spytała mnie siostra, siadając obok na kanapie.
- Widziałam ich..znowu - powiedziałam przez łzy.
- Oj, Em. - przytuliła mnie mocno - Musisz się otrząsnąć to naturalne, że będziesz ich widywać w końcu to są gwiazdy, jeszcze nie raz ich usłyszysz czy zobaczysz i za każdym razem chcesz się rozklejać? tak nie można, musisz się ogarnąć dlatego dziś nie będziemy siedziały w domu, idziemy gdzieś na spacer tak jak mówiłam, a wieczorem może do klubu? Rozerwiemy się trochę.
- Może masz racje - wytarłam łzy.
- Nie może tylko na pewno mam racje, a teraz wstawaj zbieramy się!
- Gdzie chcesz jechać tak rano? - zdziwiłam się.
- Pospacerować po mieście - wstała i pociągnęła mnie za rękę.
Nie chciało mi się z nią spierać więc założyłam buty i wyszłyśmy.
- Tu jest tak wspaniale, mogłabym zostać na zawsze - zaśmiała się Ro.
- Fajnie jest - powiedziałam bezuczuciowo.
Po godzinnym spacerku wróciłyśmy do domu. Postanowiłyśmy, że wieczorem udamy się do klubu.
Wieczór tego samego dnia.
- Ja chyba nie idę... nie mam nastroju - usiadłam na łóżku siostry.
- Przestań marudzić, idziemy się zabawić! nie będziesz mi siedziała w domu i dołowała się, dziewczyno zrozum - Rose potrząsnęła moimi ramionami.
- Ale spokojnie, bo Ci żyły wyskoczą - wybychnęłam śmiechem.
- Spadaj - w tym momencie dostałam poduszką
- Dobra, koniec, idę się przebrać! - powiedziałam stanowczo.
- No i to chodzi! wreszcie powiedziałaś coś mądrego, słonko - roześmiała się moja kochana siostryczka. Już nie odpowiedziałam, tylko poszłam się ubrać. Postawiłam na sukienkę w miętowym odcieniu, sięgającą mi przed kolana. Do tego czarne szpilki, i kopertkówka, i oczywiście biżuteria. Włosy pofalowałam. Kiedy wyszłam z sypialni zobaczyłam Rose, była ubrana w pudrowo różową sukienkę przed kolana, beżowe szpiki, biżu i miała rownież małą torebkę.
- My to się umiemy odstawić - podsumowała nasz wygląd blondynka.
- No proste - zaśmiałam się.
Wyszłyśmy z domu, a tam czekała już wcześniej zamówiona taksówka, która zawiozła nas pod sam lokal. Na szczęśnie nie było problemu z wpuszczeniem nas, mamy rocznikowo 18 lat więc nie było źle. Na samym wejściu czuć było atmosfere balangowiczów, zamówiłiśmy z siostrą po drinku. Co chwila podchodził do nas jakiś chłopak prosząc do tańca, zabawa trwała w najlepsze.
- Ej Ro, Rose idę do łazienki jak coś - powiedziałam na ucho mojej siostrze, a ta przytaknęła.
Po drodze do toalety szukałam w torebce chusteczek, co nie wyszło na dobre gdyż zderzyłam się z kimś.
- Jak chodzisz człowieku! - wydarłam się.
- Przepraszam, przepraszam bardzo! - to było dziwne, ale czułam jakbym znała skądś ten głos. - Zaraz, zaraz.. EMILY?! EMILY CARTER?! - odezwał się chłopak, wtedy już wiedziałam.. przede mną stał.. Louis Tomlinson. W mojej głowie powstało teraz tysiąc różnych myśli, powiedziałam jedynie po cichu ,,Louis.." lecz chłopak to usłyszał bo powiedział ,, to ja .. " Nie wytrzymałam tego, więc odbiegłam od niego, słyszałam jeszcze za sobą słowa typu: ,,zaczekaj, chwilka".
- Kurde, Em co jest?! - spytała mnie zziajana siostra.
- Widziałam go!
- Kogo znowu?!
- Louisa, Louisa Tomlinsona!.
- Co?! gdzie on?! zaraz mu nawale do tego łba za to Ci zrobił!
- Nie, przestań to bez sensu, wracajmy do domu, musze ochłonąć.
Tak też zrobiłyśmy, szybko udałyśmy się do domu, kiedy już byłyśmy, poszłam od razu spać, chciałam aby się okazało, że to był tylko glupi sen.. ale dobrze wiedziałam, że to jawa...
__________________
mamy 3 :D czekam na komentarze, bo jak na razie to widzę, że nie mam dla kogo pisać tego.
wera xoxo
__________________
mamy 3 :D czekam na komentarze, bo jak na razie to widzę, że nie mam dla kogo pisać tego.
wera xoxo
Kurde, fajne . ; -D
OdpowiedzUsuńczekam na kolejne.. ;D
Promo Code: Slots500
OdpowiedzUsuńBesides, no casino US online casino will 우리카지노 allow a player that type of credit