- Nigdzie z wami nie jadę, na prawdę tego nie rozumiecie? - wykrzyczałam te słowa na rodziców. Co jak co, ale wizja siedzenia całe wakacje u babci na wsi jakoś mnie nie przekonuje.
- Nie pyskuj, gówniaro! - to dostałam w odpowiedzi od swojego ojca, miło.
- Nie masz prawa tak do mnie mówić! - czułam jak do oczu napływają mi łzy.
- Uspokójcie się. - przerwała tą wymianę zdań, mama.
- Jak mam się uspokoić skoro traktujecie mnie jak dziecko?! mam 17 lat, nie 7- zaczęłam wymachiwać rękoma, jakby to miało coś dać.
- Jeszcze jedno słowo, a pożałujesz - podszedł do mnie bliżej ojciec.
- Grozisz mi? jesteś aż taki oschły, że własnej córce to robisz? - spojrzałam na niego - To, że se pokrzyczysz nie znaczy wcale, że jesteś mocny, takie zachowanie to oznaka słabości.. zrozum to - stwierdziłam stanowczo. Pożałowałam tego bardzo... gdyż poczułam na swoim poliku mocne uderzenie ojca. Poczułam jak po moich chłodnych polikach spływa fala łez.
- Nienawidzę Cię! - wykrzyczałam.
- A ja żałuje, że wogóle przyszłaś na świat!.
Chyba nikt nie chciałby usłyszeć takich słów od rodzica. To było straszne, poczułam jakby całe życie ze mnie wyleciało. Pobiegłam do swojego pokoju, zamykając się, po drodze słyszałam jak Rose wrzeszczy na Ojca.. a matka? matka nic nie powie, boi się..
Podeszłam zapłakana wolnym krokiem do szafki z nerw zrzuciłam z niej wszystko co leżało, spojrzałam na zagraconą podłogę, ujrzałam kawałek ramki. Podniosłam ją do góry, mój szloch nasilił się, na fotografii byli oni.. Ci którzy zostawili w moim sercu pustkę.. z bezsilności opadłam po ścianie na podłogę, rozpłakałam się na dobre. Doszłam do wniosku, że całe moje życie jest jedną wielką pomyłką.. ,, Dlaczego? Dlaczego Ja?" - zadawałam sobie w myśli te pytania.
Z każdą sekundą łzy nasilały się.. tak bardzo potrzebuje teraz kogoś, wiem, że mogę jedynie liczyć na siostrę.
- Emily? Emily, otwórz drzwi! - usłyszałam zza drzwi woładnie Ro.
Wstałam czym prędzej i pobiegłam do drzwi, natychmiastowo je otwierając. Pierwsze co zrobiłam to wpadłam jej w ramiona, szczerze mówiąc to żyje jeszcze tylko dla niej.
- Nie płacz, kochanie - powiedziała głaszcząc mnie po plecach - Nie warto - dodała.
Ja nic nie odpowiedziałam.
- Chodź - pociągnęła mnie za rękę na łóżko. Usiadłyśmy razem, wtulone w siebie.
- Ojciec powiedział, że ma nas grzecznie mówiąc ,, gdzieś" - odparła smutna.
- Czemu on to robi? a mama? nigdy nic nie powiedziała - pociągnęłam nosem.
- Boi się, nie dziw się jej...
- Wszystko się wali, nie chcę już żyć ...
- Co ty pleciesz? dziewczyno, nie mów tak! To nic, że mamy bagno w domu, damy radę, rozumiesz? - powiedziała przez łzy - Uciekniemy stąd..
- Co? niby dokąd? - spytałam zdziwiona.
- Gdzieś poza Londyn, do jakiegoś mniejszego miasteczka.
- Do jakiego np. ?
- Co powiesz na Holmes Chapel? chociaż na trochę.. odciąć się od wszystkiego.
- Co ty powiedziałaś?! - zrobiłam wielkie oczy, i poczułam ukłucie w sercu.
- Holmes Ch.. - nie dałam jej dokończyć.
- Nie, nie mogę.. przecież to jest rodzinne miasto.. Harry'ego, wszystkie wspomnienia wrócą.
- Wolisz tu zostać ? - uniosła do góry brew.
- Nie, masz rację, jakoś to pokonam.
- Nie martw się, kiedy mamy siebie, nic jest nam straszne.
Więc plan Rose był nie głupi, to jedyny ratunek, muszę stawić czoło wszystkiemu, dam radę.. nie dam sobą pomiatać... nasze życie się zmieni, czuję to...
______________
Pierwszy rozdział z głowy, drugi jest dłuższy. Jak zawsze czekam na opinie.
wera xx.
Pierwszy rozdział z głowy, drugi jest dłuższy. Jak zawsze czekam na opinie.
wera xx.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz