sobota, 9 czerwca 2012

Rozdział 3.


Nastał kolejny dzień w Holmes Chapel, ślimaczym tępem wygramoliłam się z wygodnego łóżka, założyłam kapcie i udałam się do szafy. A tam codzienne pytanie ... ,,Co ja mam na siebie włożyć?", ostatecznie postawiłam na beżowe rurki, białą bluzkę na ramiączka i szary sweterek kardigan. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Kiedy wykonałam wszystkie czynności, zeszłam na dół do kuchni, oczywiście Rose jeszcze śpi, więc robienie śniadania przypadło nikomu innemu jak mi. Dłuższy czas zastanawiłam co upichcić, zdecydowałam się na tosty. Po 20 minutach na stole stał cały zestaw: sok pomarańczowy, dżem, tosty, kawa.
- Aaaa! - usłyszałam za sobą znany mi głos, właśnie wstała śpiąca królewna, która ziewa mi nad uchem. - Cześć siostra, a co tu.. oo kocham Cię za to śniadanko - uśmiechnęła się.
- Hej, hej to nic takiego - machnęłam ręką. Blondynka już mi nie odpowiedziała, bo jej buzia była zajęta spożywaniem posiłku.
- Co ty na to żebyśmy poszły dziś na zakupy, spacer czy coś takiego? - spytała mnie Ro.
- Wiesz w sumie to dobry pomysł - uniosłam kącik ust. - Nadal nie mogę uwierzyć, że tu jesteśmy i, że mama opłaciła czynsz.
- Tak, to prawda, po wczorajszej rozmowie wynikło, że bardzo tego chciała - wzruszyła ramionami. Na to jedynie przytaknęłam.
Kiedy Rose poszła się ogarnąć, ja pozmywałam naczynia, usiadłam przed telewizorem i przełączyłam na stacje muzyczną... i jak się okazało źle zrobiłam.
Siedziałam jak wryta patrząc się na ekran, wszystko znowu wróciło, przed moimi oczami byli oni w wywiadzie, który przebiegał mniej więcej nastęująco:
Reporterka: No chłopaki, właśnie zakończyła się wasza traca koncertowa, jakie macie palny na najbliższy czas?
Liam: Teraz mamy miesiąc wakacji, potem trasa po Europie. Chcemy ten czas wykorzystać na spotkania z przyjaciółmi i rodziną.
Reporterka: Macie zamiar pewnie powyjeżdżać do swoich rodzinnych miast?
Zayn: Tak dokładnie, mamy też w planach zagranie koncertów w mniejszych miasteczkach, coś w stylu piknika.
Reporterka: W takim razie, życzę wam udanych wakacji, dziękuje bardzo za dzisiejszy wywiad.
Harry: Również dziękujemy.
Kolejny raz rozkleiłam się, z jednej strony nadal ich kochałam, a z drugiej nienawidziłam z całego serca za to co mi zrobili.
- Emily, co jest? - spytała mnie siostra, siadając obok na kanapie.
- Widziałam ich..znowu - powiedziałam przez łzy.
- Oj, Em. - przytuliła mnie mocno - Musisz się otrząsnąć to naturalne, że będziesz ich widywać w końcu to są gwiazdy, jeszcze nie raz ich usłyszysz czy zobaczysz i za każdym razem chcesz się rozklejać? tak nie można, musisz się ogarnąć dlatego dziś nie będziemy siedziały w domu, idziemy gdzieś na spacer tak jak mówiłam, a wieczorem może do klubu? Rozerwiemy się trochę.
- Może masz racje - wytarłam łzy.
- Nie może tylko na pewno mam racje, a teraz wstawaj zbieramy się!
- Gdzie chcesz jechać tak rano? - zdziwiłam się.
- Pospacerować po mieście - wstała i pociągnęła mnie za rękę.
Nie chciało mi się z nią spierać więc założyłam buty i wyszłyśmy.
- Tu jest tak wspaniale, mogłabym zostać na zawsze - zaśmiała się Ro.
- Fajnie jest - powiedziałam bezuczuciowo.
Po godzinnym spacerku wróciłyśmy do domu. Postanowiłyśmy, że wieczorem udamy się do klubu.
Wieczór tego samego dnia.
- Ja chyba nie idę... nie mam nastroju - usiadłam na łóżku siostry.
- Przestań marudzić, idziemy się zabawić! nie będziesz mi siedziała w domu i dołowała się, dziewczyno zrozum - Rose potrząsnęła moimi ramionami.
- Ale spokojnie, bo Ci żyły wyskoczą - wybychnęłam śmiechem.
- Spadaj - w tym momencie dostałam poduszką
- Dobra, koniec, idę się przebrać! - powiedziałam stanowczo.
- No i to chodzi! wreszcie powiedziałaś coś mądrego, słonko - roześmiała się moja kochana siostryczka. Już nie odpowiedziałam, tylko poszłam się ubrać. Postawiłam na sukienkę w miętowym odcieniu, sięgającą mi przed kolana. Do tego czarne szpilki, i kopertkówka, i oczywiście biżuteria. Włosy pofalowałam. Kiedy wyszłam z sypialni zobaczyłam Rose, była ubrana w pudrowo różową sukienkę przed kolana, beżowe szpiki, biżu i miała rownież małą torebkę.
- My to się umiemy odstawić - podsumowała nasz wygląd blondynka.
- No proste - zaśmiałam się.
Wyszłyśmy z domu, a tam czekała już wcześniej zamówiona taksówka, która zawiozła nas pod sam lokal. Na szczęśnie nie było problemu z wpuszczeniem nas, mamy rocznikowo 18 lat więc nie było źle. Na samym wejściu czuć było atmosfere balangowiczów, zamówiłiśmy z siostrą po drinku. Co chwila podchodził do nas jakiś chłopak prosząc do tańca, zabawa trwała w najlepsze.
- Ej Ro, Rose idę do łazienki jak coś - powiedziałam na ucho mojej siostrze, a ta przytaknęła.
Po drodze do toalety szukałam w torebce chusteczek, co nie wyszło na dobre gdyż zderzyłam się z kimś.
- Jak chodzisz człowieku! - wydarłam się.
- Przepraszam, przepraszam bardzo! - to było dziwne, ale czułam jakbym znała skądś ten głos. - Zaraz, zaraz.. EMILY?! EMILY CARTER?! - odezwał się chłopak, wtedy już wiedziałam.. przede mną stał.. Louis Tomlinson. W mojej głowie powstało teraz tysiąc różnych myśli, powiedziałam jedynie po cichu ,,Louis.." lecz chłopak to usłyszał bo powiedział ,, to ja .. " Nie wytrzymałam tego, więc odbiegłam od niego, słyszałam jeszcze za sobą słowa typu: ,,zaczekaj, chwilka".
- Kurde, Em co jest?! - spytała mnie zziajana siostra.
- Widziałam go!
- Kogo znowu?!
- Louisa, Louisa Tomlinsona!.
- Co?! gdzie on?! zaraz mu nawale do tego łba za to Ci zrobił!
- Nie, przestań to bez sensu, wracajmy do domu, musze ochłonąć.
Tak też zrobiłyśmy, szybko udałyśmy się do domu, kiedy już byłyśmy, poszłam od razu spać, chciałam aby się okazało, że to był tylko glupi sen.. ale dobrze wiedziałam, że to jawa...

__________________
mamy 3 :D czekam na komentarze, bo jak na razie to widzę, że nie mam dla kogo pisać tego.
wera xoxo

piątek, 8 czerwca 2012

Rozdział 2.


To już dziś, właśnie za parę godzin mamy opuścić to miejsce z siostrą. Pewnie się dziwicie dlaczego zostawiamy mamę.. otóż sama zadecydowała, że tu zostanie i rozwiąże wszelkie problemy, obiecała, że nie powie Ojcu. Walizka spakowana, rozmawiałyśmy z właścicielem małego domku, zgodził się abyśmy tam zamieszkały tymczasowo, przez tymczasowo macie rozumieć jakiś miesiąc, coś koło tego. W każdym bądź razie już niedługo nikt nie będzie nami pomiatał. Trochę martwie się faktem, że będę żyć w rodzinnym mieście Harry'ego, trudno jakoś sobie poradzę... W końcu prawdopodobieństwo, że ich albo jego spotkam jest znikome, oni teraz robią karierę w USA, nie w głowie im małe mistaczka...
Nagle usłyszałam pukanie do drzwi, to pewnie Rose.
- Proszę - odpowiedziałam momentalnie.
- To ja - mówiąc te słowa zamknęła drzwi - Jak się trzymasz? wszystko gotowe, spakowana? psychicznie nastawiona? - co jak co, ale Ro. potrafiła zachowywać się jak na przesłuchaniu.
- Tak jest panie policjancie - zaśmiałam się, co rzadko ostatnio mi się udawało.
- Em.. tak dawno się nie uśmiechałaś, rozumiem, że to wszystko Cię przytłoczyło, ale szczerz swoje kły częściej - pokazała mi język. Ona zawsze mi poprawi humor, za to ją kocham.
- Ojciec wyszedł, już czas - dodała.
- Masz rację, idziemy - wstałam z łóżka, wzięłam walizkę i zeszłyśmy na dół, tam stała mama.
- Jedziemy - powiedziałyśmy chórem.
- Uważajcie na siebie, taki wypad dobrze wam zrobi, ja pogadam z waszym tatą i jakoś to wszystko przywrócę do normy, obiecuję - w tej chwili po jej policzku spłynęła łza.
- Będziemy tęsknić - przytuliłyśmy się wspólnie.. nie znosze pożegnań. Kiedy uściski się skończyły opuściłyśmy nasz dom, wsiadłyśmy to taksówki, która miała nas podwieźć na pociąg...
Po 15-minutowej drodze byłśmy na peronie. Czym prędzej wsiadłyśmy do pociągu, podróż miała trwać 2 godziny, nie jest tak źle. Zajełyśmy miejsca w swoim przedziale, Rose od razu zasnęła, biedaczka nie wyspała się. Mi natomiast nie było dane się zdrzemnąć, włączyłam zatem swojego iPoda.
2 Godziny Później
- Stacja Holmes Chapel, proszę wysiadać! - usłyszałyśmy głos konduktora. Opuściłyśmy pociąg, nasz dom nie znajdował się daleko, więc poszłyśmy tam spacerkiem. Muszę przyznać, że okolica jest na prawdę urokliwa.. wszędzie zieleń, kwiaty, dzieci bawiące sie na dworzu, starsze panie karmiące gołębie, zakochane pary.. można by powiedzieć, że jak z bajki.
- Emily, jesteśmy już - pyrgnęła mnie w rękę Rose.
Obejrzałam się na nasze miejsce zamieszkania. Było na prawdę cudne, teraz wiem, że podjęłyśmy słuszną decyzję.
- Witam! to wy jesteście Emily i Rose Carter? - zapytał nas starszy mężczyzna.
- Tak to my, ja jestem Emily, pozna mnie pan po tym, że jestem brunetką.. a to jest Rose, blondynka - uśmiechnęłam się wskazując na nią.
- Bardzo miło mi was poznać, ja jestem Josh Baron - wyciągnął do nas dłoń, którą uścisnęłyśmy. - A teraz zapraszam do środka, oprowadzę was.
Tak jak powiedział, tak zrobiliśmy.. muszę przyznać.. jest cudownie. Salon jest nowocześnie a zarazem elegancko urządzony, ściany w kolorze fioletu, siwa kanapa, stolik, półeczki. Obok była kuchnia, miała wszystkie możliwe wyposażenie od lodówki po zmywarkę i express do kawy. Dalej łazienka, a raczej 2 łazienki, jedna w kolorach morskich, a druga zieleni. Na piętrze znajdowały się trzy pokoje, dwa większe i jeden gościnny. Moja siostra zajęła pokój, o beżowych barwach, ja natomiast w odcieniach kwiata bezu. Nasze sypialnie miały wspólny długi balkon.Pokój dla gości był w kolorach bordowych, bez balkonu.
- I jak się poddoba? - spytał w końcu pan Baron.
- Jest wspaniale - odpowiedziałam szczerze, na co Rose mi przytaknęła.
- W takim razie bardzo się cieszę, jeśli chodzi o formalności pieniężne to nie macie się czym martwić.. wszystko jest opłacone - odparł uśmiechnięty.
- Opłacone? ale jak to ? - moja mina wyglądała coś w podobie "o.O"
- Wasza mama opłaciła czynsz, mówiąc, że przynajmniej tyle może dla was zrobić.
Strasznie się zdziwiłam, musimy jej później podziękować, jest taka kochana.
- Dobrze to ja będę uciekał - Josh spojrzał na zegarek. - Tu są klucze do mieszkania - podał nam dwie pary. - I zostało jeszcze tylko jedno.. Witajcie w domu! - uśmiechnął. - Do zobaczenia, dziewczyny.
- Dziękujemy bardzo, do zobaczenia - mężczyzna opuścił pomieszczenie.
- No siostra... zaczynamy nowe życie
- Tak, nowe życie...

________________
Tadaaam, 2 rozdział jest.
+ sorki za błędy.
++ mam nadzieje, że ktokolwiek to czyta, jeśli tak to proszę o jakiś komentarz, może ? :)
- wera xoxo

Rozdział 1.


- Nigdzie z wami nie jadę, na prawdę tego nie rozumiecie? - wykrzyczałam te słowa na rodziców. Co jak co, ale wizja siedzenia całe wakacje u babci na wsi jakoś mnie nie przekonuje.
- Nie pyskuj, gówniaro! - to dostałam w odpowiedzi od swojego ojca, miło.
- Nie masz prawa tak do mnie mówić! - czułam jak do oczu napływają mi łzy.
- Uspokójcie się. - przerwała tą wymianę zdań, mama.
- Jak mam się uspokoić skoro traktujecie mnie jak dziecko?! mam 17 lat, nie 7- zaczęłam wymachiwać rękoma, jakby to miało coś dać.
- Jeszcze jedno słowo, a pożałujesz - podszedł do mnie bliżej ojciec.
- Grozisz mi? jesteś aż taki oschły, że własnej córce to robisz? - spojrzałam na niego - To, że se pokrzyczysz nie znaczy wcale, że jesteś mocny, takie zachowanie to oznaka słabości.. zrozum to - stwierdziłam stanowczo. Pożałowałam tego bardzo... gdyż poczułam na swoim poliku mocne uderzenie ojca. Poczułam jak po moich chłodnych polikach spływa fala łez.
- Nienawidzę Cię! - wykrzyczałam.
- A ja żałuje, że wogóle przyszłaś na świat!.
Chyba nikt nie chciałby usłyszeć takich słów od rodzica. To było straszne, poczułam jakby całe życie ze mnie wyleciało. Pobiegłam do swojego pokoju, zamykając się, po drodze słyszałam jak Rose wrzeszczy na Ojca.. a matka? matka nic nie powie, boi się..
Podeszłam zapłakana wolnym krokiem do szafki z nerw zrzuciłam z niej wszystko co leżało, spojrzałam na zagraconą podłogę, ujrzałam kawałek ramki. Podniosłam ją do góry, mój szloch nasilił się, na fotografii byli oni.. Ci którzy zostawili w moim sercu pustkę.. z bezsilności opadłam po ścianie na podłogę, rozpłakałam się na dobre. Doszłam do wniosku, że całe moje życie jest jedną wielką pomyłką.. ,, Dlaczego? Dlaczego Ja?" - zadawałam sobie w myśli te pytania.
Z każdą sekundą łzy nasilały się.. tak bardzo potrzebuje teraz kogoś, wiem, że mogę jedynie liczyć na siostrę.
- Emily? Emily, otwórz drzwi! - usłyszałam zza drzwi woładnie Ro.
Wstałam czym prędzej i pobiegłam do drzwi, natychmiastowo je otwierając. Pierwsze co zrobiłam to wpadłam jej w ramiona, szczerze mówiąc to żyje jeszcze tylko dla niej.
- Nie płacz, kochanie - powiedziała głaszcząc mnie po plecach - Nie warto - dodała.
Ja nic nie odpowiedziałam.
- Chodź - pociągnęła mnie za rękę na łóżko. Usiadłyśmy razem, wtulone w siebie.
- Ojciec powiedział, że ma nas grzecznie mówiąc ,, gdzieś" - odparła smutna.
- Czemu on to robi? a mama? nigdy nic nie powiedziała - pociągnęłam nosem.
- Boi się, nie dziw się jej...
- Wszystko się wali, nie chcę już żyć ...
- Co ty pleciesz? dziewczyno, nie mów tak! To nic, że mamy bagno w domu, damy radę, rozumiesz? - powiedziała przez łzy - Uciekniemy stąd..
- Co? niby dokąd? - spytałam zdziwiona.
- Gdzieś poza Londyn, do jakiegoś mniejszego miasteczka.
- Do jakiego np. ?
- Co powiesz na Holmes Chapel? chociaż na trochę.. odciąć się od wszystkiego.
- Co ty powiedziałaś?! - zrobiłam wielkie oczy, i poczułam ukłucie w sercu.
- Holmes Ch.. - nie dałam jej dokończyć.
- Nie, nie mogę.. przecież to jest rodzinne miasto.. Harry'ego, wszystkie wspomnienia wrócą.
- Wolisz tu zostać ? - uniosła do góry brew.
- Nie, masz rację, jakoś to pokonam.
- Nie martw się, kiedy mamy siebie, nic jest nam straszne.
Więc plan Rose był nie głupi, to jedyny ratunek, muszę stawić czoło wszystkiemu, dam radę.. nie dam sobą pomiatać... nasze życie się zmieni, czuję to...
______________
Pierwszy rozdział z głowy, drugi jest dłuższy. Jak zawsze czekam na opinie.
wera xx.

Prolog.

         Minął już rok, dokładnie rok od kąd ich poznałam, właśnie tego dnia stałam w kolejce, aby wejść na koncert, dzięki temu, że miałam VIP-a nie zajęło to długo. Cieszyłam się jeszcze bardziej gdyż w pakiecie było spotkanie za kulisami z nimi. Stałam przed sceną, nie potrafię opisać tego co tam czułam, było to niesamowite przeżycie, nie dziwne, w końcu spełniało się moje marzenie. W końcu... szał, pisk, płacz, śmiech.. weszli na scenę...jeszcze większa radość, padają pierwsze słowa, powitania, podziękowania.. wreszcie piosenka. Na początek ,,Tell Me A Lie", potem przeszli do ,,WMYB", podzas solówki.. Harry przykucnął przed widownią, a dokładniej... przede mną. Stałam oniemiała, i mowiąc szczerze myślałam, że zejdę na zawał, tak dokładnie na zawał. Uśmiechałam się nieśmiało i rumieniłam, musiał to zauważyć bo, ukazał rząd śnieżnobiałych zębów. Tamta chwila była jedną z lepszych. Po zakończonym występie, fani z wejściówkami mogli udać się za kulisy, aby pogadać z chłopcami. W piątke czekaliśmy, aż przyjdą do nas. Tak się w końcu stało, starałam się opanować i nie zachowywać jak wariatka. Rozmowa była zabawna, dobrze się gadało, po 30 minutach trzeba było opuścić hale. Jednak oni powiedzili ochronie żebym została.. tak więc się stało. Zdziwił mnie fakt, że takie gwiazdy chcą ode mnie... numer telefonu. Stwierdzili, że jestem cudowną, skromną osobą i nie mogli zaprzepaścić takiej znajomości.. wszystko wydaje się takie piękne, prawda? jednak rzeczywistość była inna... . Po paru miesiącach zaczeliśmy się przyjaźnić, było można powiedzieć idealnie, do czasu.. do czasu kiedy wyjechali.. tak po prostu mnie opuścili, zostawili samą, nie odzywali się, nie dzwonili, nie pisali... nic. Przepłakałam dobre parenaście tygodni, dobrze, że miałam obok ją.. moją kochaną siostrę, nawiasem mówiąc bliźniaczkę. Jest ona i siostrą i przyjaciółką, pomogła mi w tych trudnych chwilach, to dzięki niej tak naprawdę nauczyłam się żyć bez nich. Teraz mam 17 lat i nie potrafię już tak ufać ludziom. Moja przygoda z nimi zaczęła się i skończyła bardzo szybko, lecz cóż się dziwić.. taka szara myszka i oni?. Nie, to nie pasuje. Wiem jedno, bardzo mnie zranili, tak właśnie.. One Direction złamali mi serce...

________________________________
Prolog mamy, czekam na szczere opinie.
Z góry przepraszam za błędy.
- wera xoxo.

Bohaterowie.

Po lewej: Emily Carter (17l.) Bardzo dojrzała jak na swój wiek, ma siostre bliźniaczke, uwielbia grać na gitarze i śpiewać. Jest raczej opanowa, lecz umie zaszaleć. Była przyjaciółką chłopaków z One Direction, ale ich drogi się rozeszły. Czy kiedyś znów się połączą?.
Po prawej: Rose Carter (17l. ) Zwariowana siedemnastolatka, siostra bliźniaczka Emily, kocha malować i rysować, ma wielki talent. Ona nie utrzymywała takich dobrych kontaktów z 1D, miała bowiem swoją "paczkę", która się rozpadła.



Brytyjsko-Irlandzki zespół One Direction.
Od lewej: Liam Payne, Niall Horan, Louis Tomlinson, Zayn Malik, Harry Styles.